Zasłonki farbowane – ombre style (no prawie) / handed dyed ombre curtains

IMG_0425

Miały być zasłonki w stylu „ombre”, czyli ufarbowane tak, że na dole jest ciemniej na górze jaśniej.

Zaczęło się od tego pomysłu:   20108-Diy-Ombre-Curtains

Wybrałam w tym celu piękny barwnik do tkanin w kolorze błękitu i… po przejściu wszystkich kroków z tego tutorialu (łącznie z chłodzeniem w lodówce i praniem) z pralki wyjęłam równomiernie zabarwione tkaniny (no prawie równomiernie, efekt był ledwo widocznym „ombre”, a w zasadzie czymś, czego „ombre” nikt poważny, by nigdy nie nazwał)

Wpadłam na genialny pomysł dofarbienia tkanin buraczkami na dolnym brzegu… Niestety na grubej bawełnie dało to mierny efekt, który w dodatku się sprał przy pierwszej próbie utrwalenia koloru z octem.
No ale brzeg już został ubrudzony kolorem bliżej nie określonego brunatnego czegoś, więc trzeba było ratować.
W sukurs przyszła druga torebka barwnika do tkanin, tym razem w kolorze wrzosowym (używam najtańszych barwników, tych z motylkiem na opakowaniu). Tym razem został ufarbowany tylko dół, a reszta zwisała sobie swobodnie nad wiaderkiem, by tkanina naciągnęła barwnik. Od razu mówię, że farbowałam sprzecznie z instrukcją. Na instrukcji tej farby każą tkaninę gotować razem z nią, ale ja nie mam takiego kotła, który pomieściłby 10m grubej bawełny. Zatem wrzący barwnik był wlewany do wiaderka z tkaniną. Do tego dodawałam ocet. Żadnego gotowania. Na koniec całość na 12 godzin do lodówki i pranie z octem, by utrwalić kolor. Wszystko.
Na koniec kąpieli w wiaderku (gry barwnik wystygł) zasłonki związałam w mocny supeł (tak do połowy wysokości) i ten supeł zanurzyłam w barwniku. To magiczna metoda Tie Dye, w której zakochani są wszyscy hipisi z Woodstock. Możliwe, że ją niebawem opiszę  w Pokoju Marzeń.

No dobrze lodówka, pranie z octem i prasowanie. I szycie…
Planowałam klasycznie zrobić zwykłe podłożenie, ale w końcu zasłonki podłożyłam stopką rolling hem.

I oto efekty:

IMG_0425 IMG_0427

 

Nie wyszło klasyczne „ombre”, ale mi efekt i tak się podoba, a najbardziej gdy rano prześwituje przez nie słońce – pokój wypełnia się jasnym błękitem 🙂

I na koniec jeszcze coś o tkaninie, której zdecydowałam się użyć.
Była to bawełna nieprześwitująca, mocna, średniej grubości , o splocie płóciennym . Gramatura 440 g /mb

resize

Plusy:

– bawełna jest na tyle ciężka i sztywna, że bardzo ładnie samoistnie układa się pod swoim ciężarem (nie potrzeba specjalnej taśmy, by powstały eleganckie fałdy), ciężar sprawia też, że fajnie się przesuwa trzymana żabkami

Minusy:

– gruba bawełna straszliwie się gniecie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *